Jestem tu

Wciąż tu jestem. W tym samym punkcie. Wiem więcej o sobie. Czy to dobrze? Jeden dzień wesoła, drugi smutna. W oczekiwaniu na ten jeden dzień…

The winter is back

Helpless like a dying tree
Dried out of hope and tears
She’s grieving over
What was meant to last
Now’s crashed into iceberg
Crumbled to the dust

Trapped under ice
Losing the will to fight
She isn’t crying
Just because she’s weak
But ’cause she has been strong
For too long…
Now she surrenders

Rising tide
Is sweeping
From her heart
All she believed in

Blackened sky
Faith’s freezing
Though it’s July’s end
The winter is back
If she could hear my voice
I’d shout in loudest tones:
Don’t be afraid of
Shadows on your path
‚Cause they only mean that
Light’s still shining in the dark.

Rising tide
Is sweeping
From her heart
All she believed in

Blackened sky
Faith’s freezing
Though it’s July’s end
The winter is back
The winter is back

***

w wannie zalanej po brzegi

łzami

utopiłam swoje wszystkie smutki

nadzieja ugrzęzła na dnie

niepowodzeń

sięgam wysoko dłońmi

w poszukiwaniu sensu życia

Tik tak

Mija czas. Czas leczy rany. Te cielesne i duchowe.

Pełna nadziei kieruję twarz ku słońcu.

I wiem, że wszystko będzie dobrze.

Oto jest chwila bez imienia

„Oto jest chwila bez imienia:
drzwi się wydęły i zgasły.
Nie odróżnisz postaci w cieniach,
w huku jak w ogniu jasnym.
Wtedy krzyk krótki zza ściany;
wtedy w podłogę – skałą
i ciemność płynie jak z rany,
i w łoskot wozu – ciało.
Oto jest chwila bez imienia
wypalona w czasie jak w hymnie.
Nitką krwi jak struną – za wozem
wypisuje na bruku swe imię.”

K. K. Baczyński

Ciemność płynie jak z rany. Brakuje uśmiechu. Brakuje radości. Wszystkie dni zlewają się w całość. Niby czegoś się chce, ale nie ma możliwości wcielić tego w życie. Życie. Uratować komuś życie. Ofiarować komuś swoje. Zabawić się w Stwórcę i począć nowe Życie.

Oto jest chwila bez imienia. Tak, jak i nie ma imienia nienarodzone dziecko. Dziecko, czy ono kiedyś zaszczyci nas swoją obecnością? To, jedno, jedyne?

Po co mówić, skoro dusza odzwierciedla tyle słów? Strach przed długowiecznością w samotności wgryza się w życie, jak rdza w zdrowe części mechanizmu.

Papier jest cierpliwy. Zniesie wszystko. Ale czy i ja zniosę wszystko? Czy muszę?

Kiedy powiedzieć STOP? Kiedy się poddać? Można się poddać? Wypada? Czy wypada przed samym sobą?

Wreszcie skąd czerpać siły? Ze szczęścia innych? Z gonitwą za marzeniem? Z nadziei?

 

Wielki come back

Tak. Wróciłam. Bardzo spontanicznie. Niestety w mojej duszy nadal gra coś złego. Staram sobie z tym poradzić – i oto jestem.
Starsza – na pewno, czy mądrzejsza? – z pewnością o nowe doświadczenia.

Muszę powalczyć z moimi demonami. Ścigają mnie, nie pozwalają cieszyć się życiem, nie w jego pełni. Nigdy nie należałam do osób cierpliwych. Jednak: „Cza­sem pot­rze­ba tyl­ko cza­su, cierpliwości…
Lecz jak często to jest tyl­ko wymówka dla naszej bezsilności.”
Właśnie – bezsilność – stan do zmiany.
Tymczasem jestem jałówką – mój organizm to ziemia jałowa, która nie chce przyjąć nasienia nowego życia…

Paulinie Pruskiej

Paulinko drugiej takiej jak Ty nie ma na świecie. Zadziwiasz /zadziwiałaś mnie swoją siłą, wielką radością z przeżycia kolejnego dnia. Wkrótce po swych 26-stych urodzinach opuściłaś nas. Wiem jednak, że to tylko tymczasowy stan. Kiedyś się zobaczymy. Poznamy „na żywo”. 

 

Ściskam Cię mocno Pau!

Wróciłam do swego ciała

Brakowało mi tego. Poczucia bezsilności. Smutku. Nostalgii. Zadziwicie się, bo co ona plecie…

 

Myśli horyzontalnie przebiegają po korytarzach nadziei. 

 
Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, z tego, jak bardzo brakowało mi mnie. Natchnienia. Spokoju ducha. Mnie. Na długo zasnęła ma wrażliwa dusza. H. Poświatowska po raz kolejny obudziła zmysły. Tym razem poprzez wokalną aranżację jednego z jej wiersza.

 

Pozostaje mi tylko polecić

Janusz Radek – kiedy umrę kochanie… 

znalezione w necie

Normalny chłopak mówi: „Kocham Cię”. Edward Cullen mówi: „Jesteś całym moim życiem”.
Normalny chłopak, gdybyś przyszła do jego domu puściłby Ci piosenkę z radia. Edward Cullen zagrałby kołysankę na fortepianie własnej kompozycji.
Gdy rozstajesz się na długo z Normalnym chłopakiem mówi: „Tęsknię za tobą”. Gdy rozstajesz się z Edwardem Cullenem mówi: „Zostawiłem przy tobie moje serce”.
Normalny chłopak kupuje Ci czekoladki i kwiaty albo nic ci nie kupuje. Edward Cullen kupuje Ci samochód.
Normalny chłopak nie nosiłby Cię na rękach. Edward Cullen nie dość, że by Cię nosił to jeszcze biegał.